Tak, już ponad miesiąc szukam pracy. W tym czasie aplikowałem na przeróżne stanowiska, od wykładowcy chemii w hipermarkecie, po pracownika działu technicznego sieci telefonii komórkowej. Na rozmowę zaprosiły mnie tylko dwie firmy. Z jednej zrezygnowałem sam, w drugiej zrezygnowano ze mnie.
Przygotowując aplikacje ważyłem każde słowo. Czy “biegła obsługa komputera” brzmi lepiej od “bardzo dobrej”? Zastanawiałem się czy w CV wpisać zainteresowania i inne mniej istotne rzeczy. W liście przekonywałem, że jestem energiczny, towarzyski, zaradny i matka-Gaja-wie-co-jeszcze. Bałem się, że gdzieś mogłem przedobrzyć, że jakieś zdanie będzie nieodpowiednie. Zupełnie niepotrzebnie…
Po paru rozmowach ze znajomymi przekonałem się, że to co napiszę w aplikacji może, co najwyżej, służyć ku uciesze gawiedzi zgromadzonej w biurze. Człowiek się sili, a oni się głupawo śmieją. Pracę i tak na końcu dostaje znajomy wskazany przez jednego ze współpracowników. Nikogo nie interesują lata doświadczeń, certyfikaty i ukończone kursy. Liczy się to, że Witold wspomniał kierownikowi o Zenku.
Tylko po co w takim razie umieszczacie ogłoszenia na stronie firmy i w portalach pracowych? Bez tego ludzie zaoszczędziliby czas, a firma pieniądze. W ten sposób tylko niepotrzebnie robicie innym nadzieję.
Powoli mam dosyć.
0 odpowiedzi jak dotąd ↓
Nie ma jeszcze komentarzy... Zacznij porywającą dyskusję, wypełniając formularz poniżej.